Zamiast znaczków pocztowych – tondo
W trakcie studiów Słania imał się różnych ambitnych prac artystycznych. Zajmował się głównie małymi formami graficznymi – od portretów po drobne ilustracje, ale wykonywał też plakaty, choć te dość sporadycznie. Wśród rozlicznych prac nie było jednak znaczków pocztowych. Zdarzyło się, że podjął się wykonania tondo[1] z portretem Stalina i Lenina. Ilustrował również książki, np. wykonał kilkadziesiąt rysunków, szkiców i wykresów do obszernego podręcznika akademickiego Anatomia człowieka (5 vol.), autorstwa dr Tadeusza Rogalskiego, prof. Akademii Medycznej w Krakowie. Rysunki te sporządził jako początkujący student, który musiał poświęcić wiele czasu na przebywanie w prosektorium i przyglądanie się ludzkim zwłokom po sekcjach dokonanych przez chirurgów czy patologów. Dodajmy, iż zajęcia te wspomagały skromne stypendium, jakie otrzymywał z uczelni. Ta nietypowa dla studenta ASP sytuacja musiała w konsekwencji pozostawić trwały ślad w młodym jeszcze umyśle. To również ważny epizod w życiu Artysty.
Według słów Czesława Słani, studia artystyczne nie były jego celem. Cichym marzeniem Słani było bycie blisko przyrody, najchętniej lasu. Stąd też widział siebie raczej w roli leśnika, a nie plastyka. Chciał przerwać studia na WSSP i przenieść się na leśnictwo. Jak sam przyznał …Gdyby nie profesor Chomicz, który tak na dobrą sprawę zmusił mnie do pozostania na Akademii, byłbym zapewne spełnił moje „leśne” marzenia… Zapewne Słania, będąc dojrzałym Artystą, nieraz w duchu dziękował za to swemu profesorowi.
Jeszcze przed rozpoczęciem studiów na WSSP, a także w ich trakcie, pracował w Drukarni Narodowej filii Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych III w Krakowie, choć nie jako artysta rytownik. Miał możliwość zapoznawania się z techniką rytowania w różnych materiałach, a także z ich trawieniem. W latach 1947-49 poświęcał swój czas wyłącznie studiowaniu techniki miedziorytniczej pod kierunkiem prof. J. Karolaka. Mimo iż mieszkał w Krakowie (przy Al. Jabłonowskich 12), złożył podanie o przyjęcie do pracy w łódzkiej filii PWPW na stanowisko rytownika. W podaniu napisał …pracę w P.W.P.W. mógłbym rozpocząć za rok, po ukończeniu studiów. W roku następnym, na podstawie drugiego podania (16.01.1950 r.), został przyjęty na stanowisko praktykanta rytownika. W tym samym roku przeniósł się do Warszawy (zamieszkał przy ul. Franciszkańskiej 4) i tu – w odbudowanej Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych – został zaangażowany na takie samo stanowisko. Po czternastomiesięcznej praktyce, pod okiem rytownika M.R. Polaka, ukończył 31.03.1951 r., naukę zawodu, wykonując m.in.: portret Grottgera, portret Kopernika i portret Stalina (dwie wersje). Nadto miał swój udział w przygotowaniu znaczka pocztowego, którego część stanowiła, wykonana przez niego, podobizna Jarosława Dąbrowskiego (tak naprawdę jest to portret kompozytora i pianisty Henryka Dąbrowskiego, a nie generała). Znaczek ten Poczta Polska wyemitowała w dniu 24.03.1951 r.
Pracując w PWPW kontynuował studia w Krakowie. Niemal co tydzień opuszczał na kilka dni Warszawę, co powodowało spore perturbacje w Wytwórni. Stąd też jego decyzja, aby na rok przerwać studia. Mimo wielu trudności, jakie napotykał, 9.06.1951 r. uzyskał absolutorium. 26.06.1952 r. złożył podanie o dopuszczenie go do egzaminu dyplomowego; a dziekan (4.07.1952 r.) wydziału doc. Gardowski zaliczył mu rok pracy na poczet praktyk przed dyplomowych. W ten sposób Cz. Słania, choć z małym opóźnieniem, ukończył studia. Dyplom uzyskał jednakże dopiero 25.03.1953 – ale za to z nagrodą Summa cum laude (z najwyższą pochwałą).
Podsumowując lata studiów i doświadczenia zawodowe Czesława Słani, trzeba przypomnieć o największych paradoksach tego okresu. Fakt nieprzyjęcia go za pierwszym podejściem na studia oraz to, że nikt z kierownictwa PWPW (podobnie jak to miało miejsce w krakowskiej WSSP) nie odkrył, jak wielki talent pojawił się w jej murach. Paradoksalne jest to, że M. Polak w swoim znaczku I Polski Kongres Pokoju (1950 r.) pozwolił Słani wykonać prosty ryt żeleźca młota, podczas gdy pod koniec października tego roku inny rytownik wytwórniany Stefan Łukaszewski i „uczeń” Czesław Słania otrzymali zlecenie na wykonanie dwóch różnych projektów i rytów portretowych Józefa Stalina, którego osoba była wtedy niemalże świętością i tylko najlepsi – godni zaufani mogli pracować przy jego wizerunku na znaczkach pocztowych. Obaj otrzymali zezwolenie na wykonywanie tej pracy w domu. Nigdy więcej na pracę nad znaczkami pocztowymi w takim trybie nikt nie otrzymał takiego zezwolenia.
W roku 1945, po zwolnieniu Słani z wojska (w październiku) i zdaniu tzw. małej matury, zaraz po tym otrzymał również świadectwo dojrzałości[2]. W tym samym jeszcze roku Cz. Słania podjął starania o przyjęcie go na studia do krakowskiej ASP, lecz nie został dopuszczony do egzaminu, bowiem nie miał przygotowanej tzw. teczki z rysunkami – własnymi pracami, którymi de facto nie dysponował w owym czasie.
Kiedy okazało się, iż bez takiej „teczki” nie zostanie przez Komisję uczelni zakwalifikowany do egzaminu, wówczas Słania zapisał się na roczny kurs przygotowawczy (1945/46), zorganizowany przez Państwowy Instytut Sztuk Plastycznych (PISP) w Krakowie (patrz dokument.
Jednocześnie podjął pracę w Drukarni Narodowej, ówczesnej filii PWPW w Krakowie, gdzie nie raz zdarzało mu się, że spał zmęczony na zwojach papieru obok maszyny przedrukarskiej, zanim nie znalazł sobie miejsca w akademiku (daw. bursie)[3]. W początkowym okresie, z powodu braku stałego zameldowania (z braku miejsc) nie raz również przyszło Słani spać pod stołem w pokoju kolegów z akademika na tzw. waleta, czyli bez meldunku. Ten okres swojego życia Słania wspominał niezbyt chętnie.
Tak wyglądały wielkiego artysty Czesława Słani początkowe lata jego zmagania się z prozą życia.
[1] Rysunek portretowy w ołówku autorstwa Czesława Słani (1948 r.).
[2] Życiorys…, op.cit. s. 173-174.
[3] Znajdującej się przy ulicy Jabłonowskich 12 (później Stanisława Ziaji), obecnie na powrót Jabłonowskich.

Grubość kartonu 1,5 mm, podpis 10 mm



